Witaj!

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Matthew Wright [Dor]
Online
C4mp3r
Na ręce złoty Animus



Posty: 762
Tematy: 27
Gru 2014
523
Gryffindor
#1
*Otwierasz swoje oczy, czujesz się jakbyś właśnie spadł z 3 piętra na ziemie, wszystko Cie boli. Ostrożnie rozglądasz się, siedzisz na jakimś fotelu który nie jest jakoś szczególnie wygodny, dopiero po chwili dochodzi do ciebie to, ze jesteś do niego przykuty. Raz po raz szarpiesz za kajdany jednak nic to nie daje, nerwowo rozglądasz się po pomieszczeniu, dopiero teraz dociera do ciebie gdzie tak naprawdę  jesteś - Sala Rozpraw nr IV | Departament Tajemnic.*
~*~*~*~
-Imię i nazwisko, powiedział mężczyzna najwyraźniej już zirytowany ze musi powtarzać to ponownie. Po mimo tego, ze siedzi najwyżej ze wszystkich osób znajdujących się w sali, doskonale widzisz jego twarz, ciemne oczy, włosy zaczesane do tyłu i trzy spore blizny ciągnące się przez całą długość jego twarz. Tak, to Niklas Lavenhart. Dobrze go poznajesz w końcu był długo opiekunem Gryffindoru, domu w Hogwarcie do którego należałeś.-Matthew Wright, Odpowiadasz niepewnie co jakiś czas rozglądając się dookoła. -O co chodzi? Czemu tutaj jestem? Zaraz uświadamiasz sobie ze te pytania nie były konieczne, a przynajmniej nie w tym momencie.-CISZA!! Jego krzyk rozniósł się po całej sali, ale już za chwile wrócił do poprzedniego spokojnego tonu. -Matthew Wright, czystokrwisty czarodziej urodzony 8 kwietnia 2038 roku. Obecnie zamieszkały w domku na obrzeżach wioski Hogsmeade. Brytyjczyk wydalony z Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Obecnie podróżujący na okręcie Latający Magorath. Rzucił okiem na ostatnie zdanie, a następnie przeniósł swoje spojrzenie prosto na Ciebie.-Tak, zgadza się. Alee... Już chciałeś zadać to pytanie, przestać być w tej ciągłej niepewności. Jednak Niklas nie pozwolił, uderzył z całej siły metalowym klockiem o blat który był przed nim i wstał ze swojego miejsca poprawiając swoją szatę.-Zgodnie z nadanym mi prawem przez Ministra Magii Herpona Margela, na podstawie artykułu 254 skazuję Ciebie Matthewie Wright, na dożywocie w Azkabanie. Już w tym momencie oddałbyś wszystko za tą niepewność która jeszcze parę sekund zaprzątała twoją głowę. Dalej nie wiesz co zabolało mocniej, świadomość ze trafisz do miejsca w którym nie tylko słowo ale i uczucie szczęścia nie istnieje, czy dopowiedziane po chwili... -Bez możliwości Apelacji czy późniejszego złagodzenia wyroku.
Dementorzy którzy właśnie się pojawili otworzyli klatkę pełną ostrych metalowych kolców, skierowany prosto w ciebie (Kiedy oni mnie w niej zamknęli?!). Zimne dłonie prawie jak u topielca złapały Cię za ramiona i brutalnie wywlokły z sali. Nawet nie próbujesz się nawet bronić, przed czym? To przecież było do przewidzenia, prawda? Gdy tylko przekroczyłeś próg ciemnej wieży znajdującej się na ogromnej skale gdzieś pośrodku oceanu, dementorzy zaczęli robić swoje. Ze strachu zamknąłeś oczy, czujesz jak jakaś maź wypełnia twoje płuca - Jakbyś się topił ale nie w wodzie, a w ludzkim cierpieniu. Otwierasz usta, chcesz krzyknąć, najgłośniej jak się tylko da, niech ktoś usłyszy, pomoże... Jednak nie słyszysz swojego dźwięku, nie słyszysz niczego oprócz ciągłego szumu morskich fal. Powoli i niepewnie otwierasz oczy, widzisz drewniany sufit twojej kajuty. Głupkowato uśmiechasz się sam do siebie, mówiąc szeptem:-To był tylko głupi sen...

[Obrazek: QFHCwNE.png]

*Powoli podnosisz się z zapoconego łóżka, kajuta wygląda tak jak zawsze. Niewielkie drewniane pomieszczenie z wielką szybą zamiast ściany, na przeciwko znajduje się biurko na którym leży stara maszyna do pisania. Na bocznej ścianie zaraz obok łóżka, zawieszone jest pęknięte lustro oprawione w starą drewnianą ramę.*
~*~*~*~
Przez drzwi swojej kajuty usłyszałeś krótkie -Morda Piętaszku! Tak, to bosman znowu prawi jakieś kazania załodze i dobrze, chociaż to upewniło Cię, że już jesteś u siebie na statku. Zły sen wreszcie się skończył.
Przecierasz delikatnie swoje powieki i wstajesz z łóżka, nie ścielisz go, nie poprawiasz, całkowicie ignorujesz. Wolnym krokiem podchodzisz do lustra, a twoim oczom ukazuje się postać z siwo-brązowymi włosami pozostawionymi w nieładzie. Młodzieńcza twarz wygląda tak jak zwykle, chociaż odcień skóry wydaje się ciut bledszy -Uroki morskiego powietrza, Delikatnie uśmiechasz się na tę myśl. W końcu spoglądasz sam sobie w swoje ciemnoniebieskie oczy. -Prawie takie same, jak miała moja matka, usłyszałeś swój głos chociaż nie chciałeś tego powiedzieć. Od samej tej myśli zrobiło Ci się niedobrze, a twoje usta wykrzywiły się w dziwnym grymasie. Szybko odwracasz głowę, już nie chcesz na siebie patrzeć, tyle w zupełności wystarczy. Dłońmi poprawiasz czarną wstążkę zawiązaną na niewielkim warkoczyku z tyłu twojej głowy. Kierujesz się szybko w stronę drzwi swojej kajuty, już masz złapać za klamkę kiedy czujesz coś dziwnego, ogromny świąd w prawym policzku, jakby ktoś tam wiercił miniaturową wiertarką. Odruchowo przykładasz dłoń do tego miejsca i czujesz jak coś tam się porusza, pod twoją gładką skóra. -Co do... Momentalnie się odwracasz i podbiegasz do lustra by sprawdzić co się z tobą dzieje. Wygląda to tak jakby jakiś robak przemieszczał się beztrosko pod twoim policzkiem. Lewą dłonią z tatuażem na nadgarstku łapiesz za nóż  który nagle pojawił się obok ciebie. Szybko przykładasz ostrze do skóry i rozcinasz ją, czujesz jak ciepła krew powoli spływa po twoim policzku. Palcami dociskasz okolice nacięcia, starając się jak najszybciej wycisnąć coś co na pewno nie powinno mieszkać w tamtym miejscu. W końcu udało Ci się ją wyciągnąć, niewielką białą larwę poplamioną krwią. Widzisz jak energicznie wije się na twoim palcu. Jeszcze nie zacząłeś się zastanawiać jak ten obrzydliwy robak mógł znaleźć się w twoim ciele a już usłyszałeś kobiecy głos mówiący:
-Gnijesz Matthewie. Gdy to usłyszałeś otworzyłeś szerzej oczy i zacząłeś spoglądać w lustro aby zobaczyć odbicie mówcy. Jednak niczego nie dostrzegłeś, powoli odwróciłeś się mówiąc cicho -Gnije? W jakim sensie? Jestem na coś chory, tak? W końcu ujrzałeś osobę która wypowiedziała wcześniejsze słowa, mrugnąłeś mocniej kilka razy jakby do końca nie wierząc swoim oczom. Samara Wright, twoja siostra o włosach tego samego koloru co twoje stała w rogu kajuty. Ubrana dosyć nietypowo bo tylko w czarną bieliznę, zrobiła niewielki kroczek w twoją stronę i teraz zauważyłeś ze ma w dłoni różdżkę, skierowaną prosto w twoje serce. -Sami? Co ty tutaj robisz? Po co ci... Jednak nie dokończyłeś, przerwała Ci krótkim skinięciem różdżki. Nic nie mówisz, najwidoczniej ma coś ważnego do powiedzenia skoro Ci przeszkodziła. Może wytłumaczy teraz skąd wzięła się na statku skoro są taki kawał od Wielkiej Brytanii. Jednak nie było ci dane się tego dowiedzieć, Samara zrobiła spory wymach różdżka mówiąc wyraźnie zaklęcie -Avada Kedavra! Jasno zielony promień ugodził Cię prosto w serce z taką siłą ze rozbiłeś wielkie okno za sobą. Nieprzyjemny świst wciąż dzwoni w twoich uszach, czujesz się dziwnie, dopiero teraz zrozumiałeś co się stało, właśnie umierasz a zabiła Cię twoja własna, ukochana siostra. Czujesz jak spadasz wraz z kawałkami szkła, zamykasz oczy czekając spokojnie aż wreszcie to się skończy. -Czemu to zrobiła... Dlaczego? Dlaczego ja to zrobiłem?
[Obrazek: 1Fe0qWJ.png]

*Nagle usłyszałeś to, czego najmniej byś się spodziewał w tym momencie - Ciche rozmowy i chichoty twoich znajomych. Powietrze również się zmieniło, doskonale poznajesz ten słodki zapach tytoniu smakowego, który roznosi się dookoła. Gwar wokół Ciebie, wciąż narasta słyszysz dźwięk obijającego się od siebie szkła, ciche chrząknięcia oraz melodię zapewne graną na fortepianie. Nagle czujesz jak coś strasznie uwiera cię w szyje, ktoś ewidentnie zaciska pętle w tamtym miejscu. Czy chce Cię udusić? Tego nie wiesz, właściwie już możesz się spodziewać wszystkiego. Wydajesz z siebie zduszone kaszlnięcie i otwierasz swoje oczy.*
~*~*~*~
-Matthew głupolu, naprawdę nie umiesz sam sobie zawiązać tego krawatu? Dopiero teraz zorientowałeś się co tak naprawdę się dzieje, śmiejąca się blond dziewczyna o jasnoniebieskich oczach poprawia to, co najwyraźniej tobie nie wyszło za dobrze. -To co idziemy? Złapała Cie delikatnie za ramie i pociągnęła do przodu, tak to Nadia; jak zwykle jest oszałamiająco piękna. Przez pierwsze kilka korków nie spuszczasz z niej wzroku, lecz po chwili w równo poustawianych stolikach zauważasz inne twarze, twoi znajomi również tutaj są. Na samym przedzie siedzi nie kto inny a Sebastian Lavenhart, jak zwykle otoczony jakimiś nieznajomymi osobami. Rzucił Ci się w oczy jako pierwszy, może dlatego ze przed chwilą cała jego ręka całkowicie zapłonęła -Czy on musi się tak zawsze popisywać... Ewidentnie nie masz ochoty aby z nim rozmawiać, może innym razem. Odwracając głowę w drugą stronę zauważasz inne osoby.Larkin Meaddl, Darell Yrell, Sturat Volkodav, Naomi Margel, Davon Meaddl oraz Alex Hussain. Wszyscy siedzą z wesołymi minami przy jednym stoliku pijąc jakiś trunek z jednej sporej butelki. Idąc dalej zauważasz w rogu pomieszczenia jeszcze jeden stolik, w pierwszej chwili wdawał się być całkowicie pusty, jednak gdy zmrużyłeś oczy zauważyłeś siedząc przy nim dwie osoby, twoją siostrę Samare Wright oraz Cesare Yrella. Nie wyglądają jakby się dobrze bawili, siedzą i tylko rozglądają się nieobecnym wzrokiem po lokalu. W pierwszej chwili chciałbyś do nich podejść, w końcu tak dawno nie rozmawiałeś z Cesare. A Samara wygląda na nieco zmartwioną... Może stało się coś niedobrego? -To zamów mi coś dobrego a ja skoczę za ten czas na chwilkę do łazienki. Spojrzałeś na Nadię lekko się uśmiechając, mimo ze dopiero co wszedłeś do pubu już stałeś przy barze. Dłonią dotknąłeś dzwoneczka który znajdował się na blacie, dlaczego barmana nigdzie nie ma? Po paru sekundach zobaczyłeś ze drzwi od zaplecza otwierają się a z nich wychodzi Simon Margel, młody mężczyzna z jasnymi włosami i zielonkawymi oczami. -O Witaj Matthew, co podać? Mamy tutaj sporo ciekawych drinków! Jeśli chodzi o jedzenie to dzisiaj niestety nie serwujemy. Delikatnie nachylił się w twoja stronę i powiedział z uśmiechem -Może niepotrzebnie zabijałem tych kucharzy, teraz nie ma kto gotować! Jakoś specjalnie nie przejął Cie los ludzi których nigdy nie widziałeś na oczy. -W takim razie, poproszę dwie szklanki Whisky z lodem. Simon odwrócił się i złapał za jedną z butelek znajdujących się za nim, spod lady wyciągnął dwie szklanki i wypełnił je trunkiem do połowy. -Tak w ogóle, co tam u Ciebie? Pamiętasz naszą ostatnia rozmowę w Spinner's End? Robisz coś w tym kierunku? Rzucił Ci niemal błagalne spojrzenie i wręczył dwie szklanki, za bardzo nie orientujesz się o co chodzi więc tylko wzruszasz ramionami. Smak Whisky wydaje Ci się trochę dziwny, chyba pierwszy raz w życiu pijesz takie świństwo, wolisz jednak tego nie komentować na głos. Odkładasz szklaneczkę na blat i wyglądasz w stronę drzwi od łazienki mrucząc pod nosem -Ileż można tam siedzieć. W tym samym czasie Margel lekko szturcha Cię dłonią w ramie. -Tak w ogóle ktoś na ciebie czeka przed barem, lepiej idź i się dowiedz o co chodzi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt ze dopiero teraz zwróciłeś uwagę na sztylet wbity w pierś Simona. Już chciałeś coś powiedzieć, jednak ten pchnął Cie mocniej pośpieszając do wyjścia. Podchodzisz do drzwi i łapiesz za klamkę, już w tym momencie czujesz się nie swojo, wszystkie dźwięki ucichły, jakby ktoś zatrzymał czas. Niechętnie naciskasz na nią i otwierasz drzwi w tym momencie jaskrawe światło oślepiło Cie całkowicie, przysłonięcie oczu nie pomaga. Zaczynasz ponownie odczuwać strach, niepewność. Coś mocno tobą szarpnęło, otwierasz oczy i widzisz drewniana podłogę swojego pokoju, to kolejne senne urojenie? Czy może tym razem już na serio się obudziłeś?

[Obrazek: 2r6U6rf.png]
~*~*~*~
Offline
MrKarMal
Donator


Donator

Posty: 137
Tematy: 16
Gru 2014
111
#2
Dobre pomarańczowe.
.
Offline
Schrodinger
Czarodziej



Posty: 62
Tematy: 4
Sie 2016
160
Ravenclaw
#3
Fajna karta fajna fajna
[Obrazek: 0c7b0737613b7d2508b8312570541e4b.jpg]
Online
PrawdziwyZiela
Streamerinho


Pracownik Hogwartu

Posty: 971
Tematy: 38
Mar 2015
339
Hufflepuff
#4
Bym Ci dał like'a ale istnieje coś takiego jak limit Smile
[Obrazek: tumblr_odie27nxyS1uyks91o4_1280.png]

[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się]
Offline
Julia154
Alamahomara



Posty: 109
Tematy: 7
Maj 2015
117
Hufflepuff
#5
Cytat:Julia Solberg - Bardzo miła osoba, poznali się bardziej na weselu  Niklasa i Seci Lavenhart. Zawsze może z nią porozmawiać na wszystkie tematy i w razie czego szukać u niej wsparcia. Nauczyła go m.in. poprawnie medytować.

Kc motzno. Heart Wzruszyłam się.
Offline
Ancez
Kolega.



Posty: 13
Tematy: 2
Lip 2016
24
#6
Szanuje za wpis o Halvim XD coś czuje że ta relacja przerodzi się w coś więcej Heart
Online
C4mp3r
Na ręce złoty Animus



Posty: 762
Tematy: 27
Gru 2014
523
Gryffindor
#7
#Update c:
[Obrazek: vhy8P08.png]
Offline
Xaroyu
Lemme smash



Posty: 209
Tematy: 14
Sie 2015
324
Ravenclaw
#8
Sztosik


Offline
merlin0
Weteran



Posty: 1,357
Tematy: 137
Gru 2014
1,877
Ravenclaw
#9
Karta od SERCA
[Obrazek: 0a779f28f616fc4fd4bf598d7999785bbd1edaa1...42ad58.gif]
Offline
Schrodinger
Czarodziej



Posty: 62
Tematy: 4
Sie 2016
160
Ravenclaw
#10
coś pięknego Heart
[Obrazek: 0c7b0737613b7d2508b8312570541e4b.jpg]



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten temat 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2017 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2017 MyBB Group.
Theme by XSTYLED modified by Hapel Dev Team © 2015-2017.