Witaj!

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Karta Postaci] Luiza Fritz
animalka
Pracownik Hogwartu


Pracownik Hogwartu

Posty: 42
Tematy: 4
Cze 2016
79
Hufflepuff
#1
[Obrazek: WkNpMJb.png] 

Urodziła się 28 sierpnia 2037 roku, we Francji, a konkretnie w Lotaryngii znajdującej się w Metz. Jest jedną z piątki dzieci czysto krwistych czarodziejów, a mianowicie Uwe oraz Charlott'y Fritz. Obecnie jest rozwódką zamieszkałą na czas roku szkolnego w Hogwarcie, gdzie pełni funkcję pielęgniarki. Ponadto pracuje w Mungu gdzie została awansowana na posadę uzdrowicielki na oddziale urazów przedmiotowych. Poza tym drugi rok studiuje Magomedycynę na BUM'ie. Poza rokiem szkolnym zamieszkuje skryty zakątek River Heights.
[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]

[Obrazek: Ciemny_Blond3.png]
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się]

[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]

Opis wyglądu postaci:

        Luiza ma długie, lśniące włosy sięgające jej aż do pośladków połowy pleców i na nowo mają naturalną barwę ciemnego blondu. Ich końcówki są dość postrzępione, bo stara się ich nie ścinać. Najbardziej charakterystyczne w jej wyglądzie są żółte oczy, przez które pewnego czasu była przez niektórych zwana "złotooką". Dodają jej sprytu i pewnego rodzaju uroku, a zarazem owiewają jej osobę pewną tajemniczością i ściągają na nią zainteresowanie dociekliwych czarodziejów, a co niektórzy podejrzewają ją przez nie o bycie wampirem. Ma owalną twarz, jej nos nie jest zadarty, za to drobny i zgrabny. Jej usta mają barwę malinową, są dość małe, ale pełne. Ma nieco odstające uszy, jednak zazwyczaj są skryte pod gęstymi włosami. Brwi zaś są dość wąskie, łukowate. Na jej policzkach widoczne są dołki. Delikatne piegi które były widoczne na jej nosie i w jego okolicach, z wiekiem zanikły prawie całkowicie, a można je dostrzec co najwyżej latem gdy dużo przebywa na słońcu. Poza tym na jej twarzy niekiedy widoczne jest zmęczenie i powaga, jej oczy są zaczerwienione i podkrążone, lecz zarazem coraz częściej można dostrzec u niej uśmiech.

         Z wiekiem jej ciało nabrało bardziej kobiecych kształtów. Biodra stały się szersze i kościste. Barki natomiast zwęziły się, a w tali stało się widoczne wcięcie. Pozostała szczupła, choć gdzie nie gdzie nabrała krągłości. Wciąż jest stosunkowo niska i nie jeden uczeń przewyższa ją bez problemu swym wzrostem. Jej dłonie są drobne i zadbane, a paznokcie długie, ale przypiłowane. Natomiast jej cera nadal jest dość blada, gdyż powróciła do starych nawyków, a mianowicie spędzania większość czasu w zamku, lecz teraz nie przed wielką salą, czy też w salach lekcyjnych, a w skrzydle szpitalnym, z którego nie jednokrotnie wychodzi jedynie nocą czy na krótką chwilę.
         Na jej lewym obojczyku można dostrzec pieprzyk i choć nie rzuca się w oczy, należy do znaków szczególnych. Kolejną jej charakterystyczną cechą są dwie blizny, jednak te zwykle są skrywane przed światłem dziennym pod ubraniem. Jedna z nich znajduje się na plecach i ciągnie się od prawej łopatki, aż do końca korpusu. W zasadzie są to cztery równoległe linie, które są stosunkowo daleko od siebie. Nie trudno zgadnąć, że są pamiątką po bliskim spotkaniu z łapą wielkiego "zwierza".  Druga zaś widoczna jest na klatce piersiowej i nie trudno wysnuć teorię, że rana po której została owa blizna, została wygryziona pokaźna szczęką, która objęła jej całą lewą pierś. Na co dzień stara się ten mankament (jakim jest brak lewej piersi) maskować przez wypychania jednej z miseczek stanika, co może brzmieć zabawnie, jednak dla Luizy jest czymś wstydliwym.
          Co do ubioru kobiety- nie nosi już koszul w kratę, ale nadal nie przekonała się do sukienek, ani spódniczek, choć gdy wymaga tego sytuacja potrafi się przełamać i takową stonowaną część garderoby założyć. Ubiera się bardziej elegancko. Na co dzień nosi zazwyczaj gładką, białą koszulę zapinaną na guziki i ciemne, a w zasadzie czarne, spodnie. Na wierzch zarzuca czarny, długi płaszcz mający po obu stronach duże kieszenie i kołnierz. Natomiast jej buty są krucze, matowe, z niskim obcasem. Stara się je utrzymać w czystości, co przychodziło jej z trudem gdy była jeszcze uczennicą. Z kolei w szkole, czy w Mungu zakłada biały kitel i niebieski, bądź bordowy podkoszulek, a do tego czarne spodnie i buty jak na co dzień. Wciąż nie zbyt często zakłada na siebie typowe szaty.  Po części z uwagi na to, że nigdy nie wie kiedy może dostać wezwanie do Munga, a w takim wypadku musiałaby paradować przez pół Londynu przez tłum mugoli w dziwacznym dla nich ubiorze przykuwając sobą ich uwagę.
[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]

Cechy charakteru postaci: 


      Nie boi się ukazywania uczuć, jest otwarta i przyjacielska, wyraża zarówno smutek jak i szczęście, choć od pewnego czasu zdecydowanie przeważa to drugie. Wręcz zawsze stara się wykonywać rzetelnie, powierzone jej obowiązki, jednak przeszkadza jej w tym zapominalstwo oraz jej orientacja w terenie, która pozostawia wiele do życzenia. Było to po niej widać w Hogwarcie, gdy jeszcze uczęszczała na zajęcia, nieustannie błądziła nie potrafiąc odnaleźć odpowiednich sal. Bywały nawet sytuacje, w których prawie godzinę wcześniej wyruszała szukać salę lekcyjną, ale i tak przychodziła spóźniona.
        Powoli na nowo przyzwyczaja się do obcowania z większymi gronami osób, jednak wciąż o wiele częściej, niż w nastoletnim wieku, czuje potrzebę pobycia w samotności izolując się od bieżących spraw oraz wszelkiej ludności czarodziejskiej będąc na łonie natury, czy też w jakimś ciasnym, pustym pomieszczeniu dającym jej poczucie bezpieczeństwa. Nie rzadko odpływa gdzieś myślami rozbudzając w sobie smutek, ale momentami także radość, raz śmiejąc się przy tym srycie, a raz płacząc, co znowuż wskazuje na jej zmienność w odczuciach, które nie jednokrotnie są skrajne.    Straciła zapał do rozmów i  stają się dla niej momentami udręką, której najchętniej by uniknęła. Coraz częściej jest zamyślona i... Zapłakana nie potrafiąc sobie poradzić z troskami wynikającymi z pewnych wydarzeń, które budzą w niej nie wyobrażalne zmieszanie i najskrajniejsze uczucia od rozpaczy, po euforię po przez złość i wstyd doprowadzać ją do granicy obłędu. Dlatego też ostatnimi czasy zwykle chodzi przygnębiona z podkulonym ogonem włócząc się po skrzydle lub błoniach do niego przylegających, a zamęt, za którym dawniej tęskniła, wzmaga te skrajne uczucia i wprawia w złość, a z drugiej stroni odpędza ją od myśli, które prowadzą do większej rozpaczy.
        Jednak abstrahując od tego, wciąż wielką wartością są dla niej bliscy, zarówno ci spokrewnieni jak i poznani z biegiem lat. Kocha kontakt z dziećmi, wywołują na jej twarzy uśmiech swoimi beztroskimi zabawami, choć przez ciągły harmider po części straciła do nich cierpliwość, a jednak wciąż nie potrafi oderwać wzroku od swej maleńkiej córeczki dla której zrobiłaby wprost wszystko.
        Jej pasją jest magomedycyna, dlatego też jej praca sprawia jej przyjemność w pewnym aspekcie, choć coraz części czuje, że przerasta ją natłok obowiązków, a za razem jest świadoma tego, że jeszcze długa droga przed nią i nikt nie jest w stanie posiąść całej wiedzy w tej obszernej dziedzinie. Wciąż załamuje się gdy nie zna lekarstwa na jakieś schorzenia, które doskwiera, czy to uczniom, czy pacjentom Munga  . Od dziecka fascynowała ją anatomia i medycyna. Zainteresowanie tą nauką w zasadzie wzmocnił u niej Jason Ellefson podczas rozmowy w gabinecie z Victorem. Zaintrygował ją i zainicjował u niej myśl, „gdy dorosnę chcę leczyć ludzi jak on”. Potrafi być uparta i za wszelką cenę starać się coś ukryć lub też wydobyć z kogoś, ale też dążyć do sobie postawionych celów, czego dowodem jest to, że została pielęgniarką, a zarazem uzdrowicielką w innej placówce, lecz z drugiej strony w pewnych obszarach nie potrafi być asertywna i stanowczo powiedzieć "Nie", choć od pewnych zdarzeń wychodzi jej to coraz lepiej, acz kolwiek wciąż sprawia pewną trudność


[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]

Historia:
Dzieciństwo:
Lata szkolne:



Dorosłość:







[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]

Rodzina: 

Rodzice:
Uwe Fritz✞- Ojciec  [IC]
Charlotte Lapointe- matka [IC]

Partner i dzieci:
Edward Dragovich- były mąż [Shaanz]
Nora
Dragovich - córka [Allia]

Bracia:
Hugon Fritz - Brat [niemiecman]
Saigon Fritz - Brat [Saigon]
Egon Fritz- Brat [Hrabia]
 Mandrogon Fritz - Brat [Jpgainza]

Wujostwo:

Devon Yrell ✞- Wuj [Heban]
Timerin Yrell [i]✞
- Wuj [Hebanisko]
Lebarecht Fritz ✞- Ojciec Chrzestny [Hexen][/i]

Stella White ✞- Ciocia [Stella]
Donovan Yrell - Wuj [Mappich]

Kuzynostwo:
Henric Villiers - Kuzyn [Vajrus]
Dean Villiers - Kuzyn [MarC]
Lisa Yrell- Kuzynka [PrawdziwyZiela]
Cesare Yrell- Kuzyn [Schrodiger]
Harry Yrell - Kuzyn [Rorschach]
Yrward Yrell- kuzyn [Celphias]
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się]


[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]
Dorośli:

Vincent Maxim [kiter96]
Przesympatyczny mężczyzna, wprost promieniujący radością i empatią, aż dziw bierze, że mimo dojrzałości i umiejętności zachowania powagi w chwilach krytycznych, jest wciąż tak pozytywną osobą, pełen szczecią, które u większości przyćmiewane jest z biegiem lat brutalnością życia. Podziwiam go za to, jak pożytkuje tę radość- dzieli się nią z ludźmi w okół i przywraca tym, którzy ją utracili służąc radą i możliwością wygadania się. Sto w jego cieniu, a zarazem jestem mu wdzięczna za to, że otworzył mi na nowo oczy ukazując, że ten mrok, który zdawał się mnie zewsząd otaczać, stał się już przeszłością, ale także za to, że mimo moich notorycznych potknięć służył mi radą i oparciem, dając ciepło, którego tak bardzo potrzebowałam, a zarazem to, którego się wypierałam... Jedynie jedno doskwiera mi w związku z jego osobą, a mianowicie... Gdzie się podziałeś? Zniknąłeś z mego życia równie prędko co się pojawiłeś, lecz najwidoczniej tak to już ma wyglądać w mym nędznym żywocie- ludzie pojawiają się, dają szczęście, a potem... Znikają bez słowa pożegnania. Tęskno mi za tobą- Vincencie, gdyż jesteś kolejną osobą, która dała mi otuchę by zaraz potem odejść pozostawiając mnie pogrążoną w dumaniu... Dumaniu, które rani mnie dogłębnie.
Victor Rivi Wynne [Victor]
Jeszcze w Hogwarcie byłam w nim zakochana po uszy, jednak po feriach zniknął bez słowa, a gdy w końcu po dwóch latach równie nagle się pojawił, twierdził że w ogóle mnie nie zna. To już przebrało miarkę, ale w końcu się z tym oswoiłam, bo poznałam tego przyczynę. Nie widziałam go już kupę czasu, z resztą... Nie dziwi mnie już ten fakt i jakoś specjalnie nie insertuje. Nie ma go- okej, tylko niech później czegoś nie odstawi jak ostatnio, najlepiej niech wcale się już nie pokazuje, skoro tyle czasu go nie było i to już po raz drugi.

Emiel von Everec [XxDraconirXx]
Na samą myśl o nim do oczu napływa mi nie zliczona ilość łez. Mogłabym powiedzieć o nim tak wiele... A zarazem tak nie wiele chcę zdradzić. To bez niego czuję potworny ból, z którym z czasem zaczęłam się oswajać, lecz zarazem on sam nie jest tego świadomy, ale to czemu tak jest najbardziej mnie dobija, a jednak wolę nie podać tej przyczyny, a kto chce poznać me prawdziwe odczucia w stosunku co do niego (których z resztą sama do końca nie pojmuję)- niech zapyta mnie samą.

Edward Dragovich [Shaanz]
Mimo, że na myśl o nim wciąż kole mnie serce, to czuję do niego pewne obrzydzenie... Dystans... Wyczuwam szczególnie egoizm i arogancję z jego strony, jednak mimo to... Kochałam go szczerze i wciąż pozostał we mnie jakiś zalążek z tego co przeminęło, gdy choćby przypominam sobie o tym, jak z nim jeszcze byłam , czy też w sytuacji gdy ktoś chce uczynić mu krzywdę. W każdym bądź razie... Wole unikać jego obecności i jestem w stanie ją znieść prawie wyłącznie ze względu na ukochaną córkę, bo budzi we mnie zbyt wiele skrajności. 

Christopher Stronghold [peve]
To do niego żywiłam najskrajniejsze uczucia. Nienawidziłam go, a zarazem... Coś ciągle ciągnęło mnie do niego, czy to same moje zmysły, czy los, lecz jedno jest pewne- wyrządził mi krzywdę, której łatwo mu nie zapomnę. To właśnie przez to czuję się w jego obecności nie swojo, przez to i jego, zdające się być silniejsze, emocje, które czuje do mnie. Niesłychanie trudno mi się o nim mówi, a w szczególności starając się zachować subiektywność, lecz jeśli nie wiązałyby mnie z nim pewne wspomnienia, jeśli tyle bym nie odczuła z jego strony, a spojrzała jedynie na jego charakter, rzekłabym, że jest porywczy, a przy tym... Zmienny? Niezaprzeczalnie uparty i wytrwały... A sklei znów kierując się tym co podpowiadają mi uczucia, na usta ciśnie mi się jedno słowo- egoizm, egoizm ze względu na to, że zdaje się być w stanie zrobić wszystko by sam nie cierpiał, nie zważając na innych, a jednak wciąż utrzymując, że właśnie na osoby trzecie zwraca uwagę, ale to już zapewne moje... Po części wyolbrzymione odczucie... 

Anne Andrews [emokotek]
Miła osóbka, zdecydowanie nie jest kłótliwa. Można z nią od czasu do czasu szczerze porozmawiać, co więcej- powierzyć sekret i wyżalić się.  Zdaje się być dość troskliwa i pełna chęci niesienia pomocy, choć czasem lubi się podroczyć, chociażby z Emielem, którego nazywała prześmiewczo wkurzakiem. Można rzec, że jest obecnie najbliższą mi osobą płci żeńskiej (nie licząc rodziny), lecz... Zarazem należy do tych, których dawno nie widziałam, a mimo to zdaje się, że gdybym ją teraz ujrzała, powitałabym ją jak gdyby nigdy nic. (No dobra, przyznaję- czulej niż zwykle)

James Morgan [MrGibster]
Jest jedną z niewielu osób, które pozostały mi z tych poznanych jeszcze w latach szkolnych, choć jednak mimo że, tak jak ja pracuje w Hogwarcie, a nasz kontakt zdecydowanie zmalał, to wciąż jestem w stanie powierzyć mu nie jedną tajemnicę, lecz o nim samym powiem tak- w młodości nie należał do rozważnych i nie jedną historią równie interesującą, co głupkowatą, mógłby się pochwalić, a jednak teraz jakby spoważniał, nabrał rozumu i ochłonął z młodzieńczych zapałów, choć wciąż nie nazwałabym go sztywniakiem, a jedynie uznałabym to za zmianę w dobrym kierunku.

[b]Mike Johansen[/b] [Mike12]
przyjaciel od dawna, nadal uważam go za swego kuzyna, a można wręcz rzec, że traktuję go jak brata, pomimo, że jego ojcem nie jest już mój wuj i zmienił nazwisko. Często odnoszę przy nim wrażenie, że martwi się o mnie, a przy tym jest przemiły, choć z drugiej strony wydaje się być w pewnych sytuacjach chłodny, nie zapomnę gdy mówił mi o śmierci Ayi nawet nie drgnąc. Żałuję, że wciąż nie powrócił do kraju.
 
Adrien Cooper [Anonek]
Potrafi wywinąć nie jedno przewinienie, a jednak mimo wszystko to on zdaje się być tym bardziej rozważnym z rodzeństwa Cooper. Nie jedno krotnie doprowadzał mnie do śmiechu, a innymi razy nieco wadził, jednak co by nie mówić- czuję się dobrze w jego obecności, choć momentami odpycham go chcąc pobyć sama, co więcej- to właśnie w tych momentach czułam chęć pobycia z nim, by jak zwykle ma w zwyczaju, rozweselił mnie czy to swoimi opowieściami o wybrykach, czy samą swoją osobą.

Michael Cooper [Dovah]
Zawsze uśmiechnięty i zabawny chłopiec, co prawda czasem... Głupawy, ale pocieszny. Mimo jego licznych nie przemyślanych zachowań, które nie jednego irytują, lubię go i był nawet taki dziwaczny moment, w którym to mnie nazwał swoją mamą, a Emiela tatą. No ale... Potrafi rozbawić nie jedną dziwaczną historyjką wymyśloną na poczekaniu, która przypomina spiskowe teorie, a zarazem kompletnie nie trzyma się kupy. Jest jeszcze coś co w nim cenie- otwartość na nowe kontakty i niezmierny dystans do siebie. Jeśli jest coś co mógłby mnie nauczyć na nowo, to właśnie to. Nie potrafiłam wyobrazić sobie zamku bez niego, mimo, że pod koniec jego nauki widywałam go rzadziej niż dawniej. Na koniec dodam dwa słowa moim zdanie trafnie opisujące jego osobę- słodziak i rozrabiaka.

Egon Fritz [Hrabia]
Kochany braciszek, wyrósł na mężczyznę, ale do mnie pozostał chłopcem tyle, że z zarostem. W zasadzie z wyglądu jakby ktoś inny. Niby oczy te same, ale szaty i sylwetka nie te. No i wystrzelił w górę, a ja przy nim jestem tak niska... Nie miałam z nim zbyt wiele okazji do rozmów od jego wyjazdu do Japonii, mimo że już sporo czasu temu wrócił do Anglii. Właściwie gdy nad tym dłużej pomyślę to aż głupio mi, że przez tyle czasu nie wysłałam do niego choćby jednego listu, ale z drugiej strony... On przecież też milczy, prawda?
 
Hugon Fritz [niemiecman]
Pamiętam go wciąż jako rozrabiakę wśród rodzeństwa, to on zadawał się z tym zwariowanym czarnoskórym, który nazwał mnie "Fritzówną". Długo go nie widziałam, oj długo. Gdzie właściwie się podziewa? Miał przecież wrócić z Egonem, może faktycznie zatrzymali go na granicy? Mam nadzieję, że nie został uziemiony przez jakiś przemyt dla tego Vegi.
 
Saigon Fritz [Saigon]
Kochany braciszek, był tym miłym grubaskiem z naszego w sumie dość... Niesfornego rodzeństwa? Wiecznie coś pałaszował. Co właściwie u niego słychać, gdzie się podział? Chyba już czas spróbować się z nim skontaktować, z reszta tak jak i z resztą braci.

Mandragon Fritz [Jpgainza]

Odnoszę wrażenie, że jest wiecznie pomijany w rodzeństwie. W zasadzie... Jak się miewa? Przecież nie mógł zapaść się pod ziemię, jednak co do samej jego osoby... Kocham go tak jak i resztę braci.
 
Timerin Yrell [Hebanisko]
Przez pewien czas był nie zastąpiony, w zasadzie po części ułożył mnie, pokazał granice, które będąc z Victorem nieustannie przekraczałam i choć początkowo, ani mi się śniło by mnie pouczał i karał, to właśnie teraz w końcu wydoroślałam i zaczęłam doceniać to co robił. W zasadzie mój kontakt z nim zerwał się praktycznie od kiedy przybyło mu obowiązków, w końcu już wcześniej sprawował pieczę nad sporą gromadką dzieci, a później przybyła mu jeszcze dwójka podopiecznych. O jego śmierci dowiedziałam się w zasadzie przypadkiem, bo co prawda wcześniej słyszałam jakieś pogłoski, lecz nie dawałam im wiary, lecz koniec końców natrafiłam na  nagrobek z jego imieniem i nazwiskiem, a kuzyn utwierdził mnie w jego autentyczności... Brakuje mi jego opowieści...

Lisa Yrell [PrawdziwyZiela]
Poważna, ale zazwyczaj uprzejma i miła kuzynka. Zawsze była tą niby grzeczniejszą i uczynną, a przede wszystkim dawniej pani prefekt, a obecnie dyrektorka Munga. Zdawała się być bardziej rozważna i opanowana ode mnie, ale z drugiej strony słyszałam sporo o jej rzekomych ekscesach. Jak to w końcu jest? Coś nie chce mi się wierzyć, że to wszystko jest prawdą, dla mnie nadal wydaje się być tą bardziej rozważną, aczkolwiek sam fakt, że nasz kontakt praktycznie się urwał, nie ułatwia mi rozstrzygnięcia tego niuansu.


Jason Ellefons [Jason]
Nie miałam z nim zbyt wiele styczność, jest poważny, ale nie "zionie jadem". Chętnie chodziłam na jego lekcje, a jeszcze chętniej przyglądam się jego pracy w Mungu. Od początku go polubiłam, ma to coś odmiennego w charakterze, może to dlatego, że  był pierwszą poznaną przeze mnie osoba zajmującą się magomedycyną? Pewne jest jedno- ma niesamowicie dużą wiedzę na temat swojego fachu. Niestety dawno go nie widziałam, co więcej... Po tak długim czasie nie pozostał po nim nawet ślad w formie tabliczki nad gabinetem w klinice, lecz mimo to w mym umyśle wciąż jego osoba pozostaje żywa, no i oczywiście nadal lubię sobie powspominać jedną z jego lekcji transmutacji, ah tak... Dobre stare czasy beztroskiej młodości, a w zasadzie... Dzieciństwa.

Gabriel Aartsengel [Aartsengel]
Człowiek znający się na swoim fachu, prawdziwa skarbnica wiedzy. Nie należy do sztywniaków, potrafi zażartować, a momentami dogryźć. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że go szanuję i lubię. Zawsze można go dopytać o materiał z wykładów, czy też wykraczający poza nie, ale pośrednio z nimi powiązany. No i w końcu zapamiętałam jego imię, choć... Jakoś dawno się nie pokazuje, ponoć zwolnił się, a jednak mam nadzieję, że jeszcze pojawi się na uniwersytecie zanim ukończę naukę.
 
Lorcan Procter [modno]
Zna dobrze swój przedmiot i zdaje mi się, że zasługuje na miano najlepszego nauczyciela eliksirów, (no może poza wykładowcą magomedycyny, który zawsze daje jakieś cenne wskazówki na lekcjach praktyki podczas których warzymy eliksiry). Trudno określić mi jego charakter, który zdaje się być dość specyficzny- nie powtarzalny, ale obojętnie co by o nim nie mówić
mam do niego szacunek, a zarazem czuję potrzebę trzymania od niego pewnego dystansu, by nie zrobić przy nim czegoś nietaktownego.

David Williams [SirLexPLAY]
Mówię do niego po nazwisku, ale nie robię tego dla formalności, a jedynie aby było wiadomo, że mowa o nim a nie o White'cie, lubię go niezmiernie. Potrafi zażartować, ale gdy jest taka potrzeba zachowuje powagę. Był odpowiedzialnym prefektem, wydaje mi się, że kiedyś zajdzie wysoko. W zasadzie przestałam go widywać, ale kto wie, zapewne za jakiś czas ujrzę go ponownie.

Cesare Wright [MrMajami]
Sprawia wrażenie sympatycznego, ważne jest dla niego dobro ogółu, ale też zwierząt i istot, co w nim cenię. Ogółem w latach szkolnych był grzecznym chłopcem, poza tym, że wymykał się z dormitorium po ciszy nocnej, zresztą tak samo jak ja dawniej. No a teraz... Wydoroślał, to trzeba przyznać. Stracił dłoń... No i nabrał specyficznego charakterku, a mimo to zdaje się, że można mu zaufać.

Trevor Wright [Rocky]
Jest jedną z ciekawszych osób które znam pod względem charakteru. Stanowczy, sprytny i momentami, jak przystało na ślizgona- zadziorny. Zawsze walczy o swoje i nie jednokrotnie potrafi dopiec, a jednak zdaje się mieć również cieplejszą stronę, albowiem pod płaszczem oschłości skrywa dobre serce. Zawsze stara się dawać z siebie wszystko i nie jedno krotnie sam przez to cierpi, bo albo doprowadza swój organizm do skraju wytrzymałości i w dodatku nawet wycieńczony stara się nie ukazywać słabości i zmęczenia. Pod tym względem w moich oczach ukazuje się obraz zranionego wilka, który stara się obronić swą watahę, a nie chcąc pozwolić się zdominować komuś innemu, kryje chorobę przed światem tak długo, jak tylko może. Z resztą tak też jest, bo w końcu nie raz oberwał w obronie innych, a mimo to wciąż kwapił się do opuszczenia skrzydła szpitalnego po możliwie jak najkrótszym pobycie. W zasadzie na koniec mogłabym dodać, że lubię go właśnie za ten jego nie powtarzalny charakter i niesamowitą wolę walki. 

Lynn Dragovich [Kya]

Słodka i pełna energii dziewczynka, w sumie aż dziwnie często przytulała się do mnie dawniej mówiąc, że ma "złamane serduszko", to po części brzmi zabawnie od małej dziewczynki, ale też wywołuje u mnie współczucie, mimo tego, że nie zawsze faktycznie działa się jej krzywda, ale w zasadzie to już przeszłość- wyrosła z tego i nie jako sama starała się dawać mi rady, z resztą... Utwierdzając mnie w mim postanowieniu co do rozwodu z Edwardem, co w zasadzie mnie dość dziwi, bo przecież jest jego bratanicą lub siostrzenicą.  
Lawiet Gingerblade [Veniqi]
Nie przepadam za nim. Można powiedzieć, że jest kłopotliwy- wiecznie wdaje się w bójki, a przy tym używając prostackiego języka wykłóca się zawsze stawiając na swoim, nawet jeśli nie ma racji, wyraża swoją opinię i mieszając przy tym innych z błotem. Nie rzadko używa siły zamiast słów, a jeśli już tego drugiego. to zazwyczaj wdając się w niepotrzebne dyskusje. Nie rozdrabiając się nad jego osobą- najchętniej omijałabym go szerokim łukiem.

David White [David]
Jest energicznym chłopcem. Nie potrafię pojąć dlaczego związał się ze mną aż tak, a przede wszystkim czemu niegdyś zaczął do mnie mówić "mamo". To urocze, ale jednocześnie zastanawiające i dość krępujące. No ale... W końcu i on nieco wydoroślał, no i został ojcem, choć w moim mniemaniu wciąż sam jest dzieckiem.
Freed Skeet [MrKarmal]
Dość tajemniczy mężczyzna, bez oka z protezą nogi. Chodząc przy lasce, wzbudzał we mnie trochę niepokój, choć też przykuwał uwagę i ożywiał ciekawość. Nie było mi dane poznać go bliżej, lecz jego postura zostawiła głęboki ślad w mym umyśle.


Orivin Margel [MrKarmal]
Sprawia wrażenie doświadczonego i dość zagadkowego, szczególnie zważając na to, że praktykował czarną magię .  Niby miły, a jednak po pewnych słowach mam co do niego mieszane uczucia, ale czy faktycznie ktoś taki jak on może być kobieciarzem? W sumie zważając na pewne sprawy... Wydaje mi się,  że tak, lecz z resztą cóż z tego skoro tak długo go nie widuję.

 
Małoletni:

Nora Dragovich [Allia]
Urocza córeczka, czuję potrzebę ją chronić i czuwać przy niej, najchętniej nie spuszczałabym jej z oczu, ale uniemożliwia mi to fakt, iż pracuję w Hogwarcie, a przecież nie mogę jej tam zabrać, a jedynie wyrwać się na godzinkę czy dwie. Mam nadzieję, że zdołam ją należycie wychować i mimo wszystko nie da sobie wpoić ideologi ojca, według którego szlamy i mugole są godni jedynie pogardy. Nie jedno krotnie mam chęć, a nawet czuję potrzebę, ułożenia sobie życia poza murami zamku rezygnując z pracy pielęgniarki, by całkowicie przejąć nad nią pieczę i poświęcić się właśnie jej.

Avery i Larkin Dragovich [LeniwiecHere i Ferith]
Początkowo nieustannie mieszałam ich, a zarazem od początku uważałam, że są niezwykle podobni do wuja, a co więcej... Od tej negatywnej strony. Sama nie wiem już który z nich, albo i oboje, przychodzili jedynie po kieszonkowe utrzymując, że to Edward im powiedział, że otrzymają je ode mnie. W dodatku Avery zaczął rozwiązywać wszystko co jest mu nie na rękę siłą utrzymując, że to jedyny skuteczny, a zarazem słuszny sposób.

Quincy Avory [Garberekk]
Jego osoba jest dla mnie niewyjaśnioną zagadką. Nie jednokrotnie przychodził do mnie do skrzydła, zdawał się być wręcz przewrażliwiony, ale uroczy, jednak innym razem jego zachowanie było zastanawiając, wiecznie nerwowy, pochłaniający łapczywie eliksir uspokajający. No i jeszcze do tego oskarżenia skierowane wprost w jego osobę. Aż dziw bierze, że aż tak mógłby zmienić osobowość.

Rafael Granth [Rafael]
Cichy, ułożony chłopiec, ba- prefekt sumiennie wykonujący swe obowiązki. Raczej nie należy do tych, którzy lubią rozrabiać, a raczej porozmawiać o obecnej sytuacji, czy też ludziach w okół. Zasadniczo raczej znam go jedynie powierzchownie, głównie z widzenia, lecz czasem miło z nim porozmawiać, choćby po to,  by w moim przypadku wyrwać się z transu- nie ustanego myślenia o przeminionym, a więc i po to, by podyskutować o bardziej przyziemnych sprawach.

Oskar Volkodav [Oskar]
Zabawne i przeurocze dziecko. Potrafi narozrabiać, a wyglądem aż za bardzo przypomina ojca- Stuarta. Mimo tego, że przy opiece nad nim straciłam czas, który miał być przeznaczony na odpoczynek, zaopiekowałabym się nim i drugi raz. Ciekawe jak się miewa, pewnie podrósł od naszego ostatniego spotkania, choć zasadniczo straciłam rachubę czasu i zapewne nie rozpoznałabym go już.

Emili Skeet ✞[Paula1010]
Zawsze pogodna i energiczna, idealna kompanka do wygłupów. Niezmiernie pragnę powtórzyć któryś z naszych wspólnych odpałów by choć na chwilę powrócić do przeszłości, co tym bardziej sprawia, że wciąż nie potrafię pogodzić się z jej śmiercią, przecież obie byłyśmy wtedy jeszcze dziećmi, nie zasłużyła na to. Skrycie pragnę by okazało się, że tak naprawdę wciąż żyje lub też... By ukazała się pod postacią ducha.
 
Aya Flowerclow ✞[muzzy]
Miła, ułożona dziewczynka- prze u-ro-cza. Zawsze lubiła wspinać się gdzieś wysoko, chyba najczęściej po dachu zamku. W zasadzie nadal nie dowierzam w to, że w tak młodym wieku zmarła. Kto mógł skrzywdzić tak niewinne dziecko? No i jeszcze sposób w jaki dowiedziałam się o jej odejściu... Zupełnie pozbawiony emocji... Wciąż przywołując w mym umyśle moment w którym doszła do mnie ta wieść, przechodzą mi ciarki. Pragnę jak dawniej beztrosko się z tobą pobawić na świeżym powietrzu... Żegnaj, wciąż trzymam pod sercem wspomnienie o tobie.

Xavier Jallywall [Xahias]
Dość dziwaczny chłopak, skory do wygłupów, ale w pewnym czasie również do agresji. Miał wielką fantazje i wyróżniał się wśród rówieśników. Ogółem ciekawy i w stosunku do mnie, miły chłopak, podchodzący do życia z dużym dystansem. Lubiłam z nim od czasu do czasu porozmawiać. Z biegiem lat jego zachowanie pogorszyło się, ale z tego co mi wiadomo, krótko przed śmiercią zaprzestał kłótni z Emielem. Szkoda mi go, wciąż nie przestaje mnie zadziwiać jak wiele osób umiera w młodym wieku i czemu akurat on? Chłopak trafiony mnóstwem nieszczęść, stracił nogi i oczy, jednak aż do samego końca pozostało mu jedno- wielkie poczucie humoru, ale i dystans do samego siebie. Jednak jedno mnie w tym pociesza- egzystuje wciąż na ziemi jako duch, wciąż pozostając tym zwariowanym i teraz jeszcze bardziej oryginalnym. W końcu nie na co dzień widuje się duchy wampiry i to o takim charakterze.

[Obrazek: 8Vj3gZ0.png]
Ciekawostki:
-jej ulubiony kolor to niebieski;
-w przeciwieństwie do swego brata, Egona nie boi się wampirów, wręcz przeciwnie, intryguje ją ich egzystencja i ciekawi ich fizjologia, choć z biegiem lat jej fascynacja osłabła, a zarazem traktuje je na równi ze zwyczajnymi ludźmi;
-wilkołaki podobnie jak wampiry traktuje indywidualnie, lecz można rzec, że nie uosabia ich zwierzęcej formy (której z resztą lęka się przeraźliwie)  z ich codziennym "ja";
-interesuje się zarówno mugolską medycyną jak i magomedycyną;
-jej patronusem jest [Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się];-ma szarego króliczka

[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się]
God
Powiem ci, że



Posty: 554
Tematy: 87
Gru 2014
Ravenclaw
#2
Siostrzyczka Heart Heart Heart
PrawdziwyZiela
Streamerinho


Pracownik Hogwartu

Posty: 1,154
Tematy: 45
Mar 2015
424
Hufflepuff
#3
Ja jej tu chatę ogarniam a ona "Neutralna" XD Nie no spoczko! Big Grin Repka już dawno poleciała
[Obrazek: 9IWaIks.png]

[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą zobaczyć ten link Zarejestruj się]
Schrodinger
Czarodziej



Posty: 62
Tematy: 4
Sie 2016
169
Ravenclaw
#4
fajna kuzynka, polecam ją
[Obrazek: 0c7b0737613b7d2508b8312570541e4b.jpg]
animalka
Pracownik Hogwartu


Pracownik Hogwartu

Posty: 42
Tematy: 4
Cze 2016
79
Hufflepuff
#5
Pisałam to już jakiś czas temu, ale dopiero teraz wstawiłam i dlatego miałam tam tylko tyle napisane o Lisie i jako obecną klasę podaną [1 OOC].
muzzy102
Ta rzygająca kwiatkami



Posty: 80
Tematy: 8
Paż 2015
87
Ravenclaw
#6
Repka!
:>
[Obrazek: Nasp7Bl.gif]
animalka
Pracownik Hogwartu


Pracownik Hogwartu

Posty: 42
Tematy: 4
Cze 2016
79
Hufflepuff
#7
Refresh
Wprowadzone spore zmiany, a przy tym jest jeszcze wiele do poprawy i uaktualnienia w związku z upływem długiego czasu od ostatnich zmian.
Dodatkowo proszę o przeniesienie wątku do działu postaci dorosłych
Niedostępny
Mapi
Emerytowany usuwacz sb



Posty: 395
Tematy: 47
Sty 2016
437
Slytherin
#8
Błagam, wyśrodkuj wszystko i usuń te wszystkie [.b][./b][.i][./i], bo to, co widać w relacjach to sodoma i gomora. Ale oprócz tego jest dość dobrze, ładne zdjęcie postaci.
[Obrazek: O8HQyiH.png]
animalka
Pracownik Hogwartu


Pracownik Hogwartu

Posty: 42
Tematy: 4
Cze 2016
79
Hufflepuff
#9
(11.03.2017 14:56)Mapi napisał(a): Błagam, wyśrodkuj wszystko i usuń te wszystkie [.b][./b][.i][./i], bo to, co widać w relacjach to sodoma i gomora. Ale oprócz tego jest dość dobrze, ładne zdjęcie postaci.

Problem w tym, że to [.b][./b][.i][./i]  pojawiły się po aktualizacji i nie były widoczne w trakcie edycji, a jedynie na podglądzie, a poprawa była niemożliwa, więc spróbuję to teraz uporządkować. No i oczywiście muszę poprawić relacja i kilka innych rzeczy, ale mam zamiar część zrobić nieco później.
Niedostępny
Mapi
Emerytowany usuwacz sb



Posty: 395
Tematy: 47
Sty 2016
437
Slytherin
#10
(11.03.2017 15:03)animalka napisał(a):
(11.03.2017 14:56)Mapi napisał(a): Błagam, wyśrodkuj wszystko i usuń te wszystkie [.b][./b][.i][./i], bo to, co widać w relacjach to sodoma i gomora. Ale oprócz tego jest dość dobrze, ładne zdjęcie postaci.

Problem w tym, że to [.b][./b][.i][./i]  pojawiły się po aktualizacji i nie były widoczne w trakcie edycji, a jedynie na podglądzie, a poprawa była niemożliwa, więc spróbuję to teraz uporządkować. No i oczywiście muszę poprawić relacja i kilka innych rzeczy, ale mam zamiar część zrobić nieco później.

Zaznacz cały tekst i wciśnij "Usuń Formatowanie", a następnie wszystkie pogrubienia, kursywy itd. wstaw na nowo.
[Obrazek: O8HQyiH.png]



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten temat 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.
Theme by XSTYLED modified by Hapel Dev Team © 2015-2018.