Witaj!

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zaakceptowane Podanie na Dorosłego
Offline
zappersugar
Królowa Kotów



Posty: 962
Tematy: 21
Dec 2014
367
Ravenclaw
#1
Imię i nazwisko: Nadya Irina Wynne
Data i miejsce urodzenia: 12 stycznia 2032 roku w Baykalovsku
Status krwi: 100%

Historia postaci: 
Rozdział I
-Ona rodzi! Pomocy! - krzyk rozpętał się nad doliną małej rzeczki w wiosce Baykalovsk na Syberii. Mężczyzna o brodzie sięgającej pasa oparty o laskę, ale ewidentnie młody zawył niczym wilk o blasku księżyca w pełni i skierował się w stronę najbliższego domostwa. Huk jaki uzyskał poprzez stukanie pięścią w drzwi drewnianej chaty rozbudził gospodarzy tym samym powodując u nich wzrost adrenaliny. Stara, poczciwa Pietrowna jako najznamienitsza z tutejszych zielarek zabrała się więc do pracy słysząc, że to jedna z jej magicznych ,,rodaczek'' ma począć syna. [...]Choć synem owego dziecka nazwać nie mógł, to każdy ruch małej istotki w dłoniach powodował u niego dreszcz i potrzebę ochrony. Był mężczyzną wychowanym na twardych zasadach, marzeniem jego było spłodzenie syna, lecz co tu kryć ta dziewczynka równie mocno a nawet mocniej podbiła jego serce co serce jego brata zostało podbite przez pierworodnego. Zdrowa blondyneczka mimo mrozu hulającego w kraju zmarzliny owiana była niedoścignioną dla niego tajemnicą. Jaka będzie? Czyich genów ma więcej? Czy to tylko złudzenie, czy odziedziczyła urodę po matce? Lodowate dłonie Ivana przetarły czoło ze zamarzniętymi czubkami brunatnych włosów nadając tym samym jego rysom twarzy równie mocny wyraz co jego ojciec kiedy wrócił po ,,lekko'' zakrapianych zaślubinach. [...]
Rozdział III
Dziewczynka nie była w żadnych stopniu podobna czy to do matki, czy do ojca. Zwana przez starców ,,Wiecznym Promieniem Słońca'' blondyneczka imieniem nadanym przez papę ku czci ważnej mu osoby Nadyą już od pierwszych chwil do teraz była inna. Jej włosy świecące słonecznym blaskiem i uśmiech rozbrajający nawet najbardziej zgorzkniałe serce nie wiele jednak mogły zdziałać w nadchodzących czasach. [...] Śmierć Ivana wywoływała ogólne poruszenie. Starcy lamentowali, kobiety płakały w bawełniane chustki a Blondyneczka pracowała? Bolała ją śmierć ojca a jeszcze bardziej fakt, że matka kompletnie przez to zapomniała o Bożym świecie. Młoda dziewczyna zajęła się więc gospodarstwem i trójką młodszego rodzeństwa tym samym pozwalając właściwie Marii na melancholię. Nie mogła jednak tego pojąć, w końcu jej dziewięć wiosen wybiło dopiero za Jerima który odprawiał wtedy rocznicę śmierci innego czarodzieja.  [...]
Rozdział VI
Trafiając do Szkoły Magii Koldovstoretz młoda dziewczyna była pewna obaw. Co prawda była to szkoła najbliżej jej miejsca zamieszkania i zgodziła się przyjąć sierotę bez grosza nie zmienia to jednak faktu, że liczba kobiet w tejże szkole była znikoma. Trudne warunki pracy nie przeszkodziły jednak młodej Rosjance w spełnianiu swoich marzeń i po wielu latach i trudach udało jej się ukończyć szkołę. Poświęciła się temu bardzo co nie zmienia jednak postaci rzeczy, że jako kobieta i córka jednego ze znakomitszych czarodziejów nie miała łatwo. Zmierzch przyprawiał ją zawsze o ciarki wzdłuż wychudzonych pleców a kary otrzymywane przez profesorów nie równały się ani trochę z trudami pracy w gospodarstwie. Jej drobne kobiece ciałko mimo zdyscyplinowaniu i pracy nie dawało odpowiednich rezultatów co skończyło się niezbyt dobrym ukończeniem szkoły, ale jednak ukończeniem co przyprawia osoby znające obyczaje szkoły o zawrót głowy.[...]
Rozdział VIII
Spowita przez mrok postać blondyna opiewała ją niezmierną dumą. To jej mężczyzna, który z każdym dniem  był jeszcze lepszy mimo, że lepszym się być już nie da. Nie bolało ją nawet rzucenie studiów czy fakt, że rodzina przez jej wybory postanowiła ją zostawić. Napawała się tą można by rzec ironią losu, która miejmy nadzieję połączyła ich na wieki. Noszona w ciele istotka była przyszłością najznamienitszą z możliwych. I choć łono utraciło swój kobiecy blask a plecy uginają się pod napływem matczynej miłości to każdy krok to krok w przód, a każde słowo, to słowo napawające nadzieją. Ona, Isaac i ich maleństwo to wszystko co teraz jest w jej ramionach i wszystko co pragnie chronić. 

Wygląd postaci:
Blond włosy opiewające jej blade lico wisiały kaskadami po okrągłych kobiecych kształtach. Mimo futra i obwisłej szaty wiedział jak piękne ma oblicze jej ciało. Nawet te spojrzenie błękitnych oczu jakie w tym momencie opiewało go zadumaniem nie równało się jednak z kolejną rzeczą, na której temat mógłby pisać wiersze. Pełne, duże usta wyszeptały jego imię a długie palce kościstych dłoni przejechały po blacie stołu aby zebrać jasną niczym jej skóra mąkę. Prosty nos, który w wierzeniach i przekonaniach starców świadczył o mądrości w takim zimnie świecił czerwienią japońskich wiśni, a długa szyja przykryta szalikiem była kontynuacją do miejsc, które nie było mu dane znać. Wiedział jednak, że kobiece, gotowe do wykarmienia i urodzenia dziecka gabaryty znajdują się tam i będą znajdować a kobiece ciało mimo blizn jest idealne takie, jakie jest. 
Wiecznie zaróżowione policzki dodawały jej dziewczęcego uroku kiedy z uśmiechem opowiadała o kolejnych poczynaniach Iryny. Wzrok jego brunatnych oczy spoczął teraz na skórze. Gładka, ciepła mimo temperatury i nie zniszczona przez trudy życia. Podziwiał ją za to. Zaledwie metr sześćdziesiąt cztery i pięćdziesiąt kilogramów a tyle siły na marne wydane by skruszyć tą na pierwszy rzut oka porcelanową osóbkę. Z zamyśleń jednak wybił go widok czarnych, bujnych, długich rzęs opiewających oczy Nadyi. Spojrzała w jego lico z powątpieniem i zrezygnowanym głosem dokończyła wypowiedź.
-A co do twojego wcześniejszego pytania... Wiesz, nie uważam się za cud natury. Owszem, mam ładne oczy i figurę niczym moja mama lecz jakby to ująć... dla mnie o pięknie zewnętrznym świadczy wnętrze. Osoba z piękną duszą jest niczym Afrodyta... Afrodyta z duszą złoczyńcy jest niczym najgorsza zjawa. 



Cechy charakteru: 
Każdy ruch białogłowej to ruch roztropny, ostrożny i pełen gracji. Kobiecość bijąca od jej drobnego ciała przyprawia uczniów siedzących w sali lekcyjnej o zawrót głowy. Delikatna i i opanowana wypowiedziała spokojnie formułkę wyklepaną z podręcznika, lecz i tak wszyscy wiedzieli, że wie o tym zagadnieniu o wiele więcej niż stara się pokazać. Zaczesawszy włosy za ucho wstrzymała oddech widząc srogi wzrok profesora i głośne wciągnięcie powietrza przez niektórych członków klasy. Była osobą skromną, uczciwą, odważną i zaradną. Doskonale wiedzieli, że to go irytowało. Lecz ją nie. Ona walczyła niczym lew o swoje będąc jednocześnie dziewczęcą, miłą i ofiarną. I to też go zastanawiało. Jej delikatność, na pozór dziecięca naiwność i przyjacielskość a po drugiej stronie odwaga, siła umysłu i spryt. Teraz przeszedł wzdłuż uczniów i nie mogąc powstrzymać swędzącej dłoni zbliżył go do jej bladego policzka mocno uderzając. Nie musiał jednak tego robić, jeszcze przed namysłem nad tym zachowaniem wiedział co zrobi. Nadya wbiła w niego spokojny wzrok i zagryzła wargę aby następnie opuścić głowę i po kilku oddechach podnieść wzrok, tym razem delikatnie kpiący.
-Gdyby Pana elokwencja o Profesorze równała się z siłą posiadaną w mniemaniu byłby Pan mentorem po wsze jutrzenki.- zaszczebiotała zaciskając drobne, kościste ręce w pięści i puszczając ciepłe powietrze przez suche, popękane usta. Para jaką wytworzyła stworzyła otoczkę przypominając mu tym samym, że to tylko złudzenie, że ją zna. Była jak znak Yin-Yang. Dobre cechy były problematyczne, złe korzystne. Takie same było jej zachowanie. Jej opiekuńczość kiedy popadł w gorączkę czy odwaga w walce z grupą myślących męskością idiotów. Po tych słowach na jej ustach zagościł spokojny uśmiech a ona sama jak gdyby czytając mu w myślach dodała.
-Niech Pan nie próbuje mnie zrozumieć opacznie. Widzi Pan, ja sama siebie nie rozumiem. To, że napisałam o swoich wadach jako zaletach, to chyba tylko to pokazuje. I jak mniemam ukończywszy czytanie mojego wypracowania zrozumiał Pan, że jak bym mądra nie była, to swoją psią duszą nie będę potrafiła dokonać wyboru  między dobrem a złem. Między tą szkołą, a życiem w pełnym szczęściu. 

Wyniki z OWuTeM-ów:
Astronomia – Nie było takiego przedmiotu w szkole.
Eliksiry –   O
Historia Magii –  O
Językoznawstwo –  O
Latanie –  O
Numerologia –  N
Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami –  N
Obrona Przed Czarną Magią – Z
Smokologia – Nie było takiego przedmiotu w szkole.
Starożytne Runy –  T
Transmutacja – Z
Wróżbiastwo – Nie było takiego przedmiotu w szkole.
Zaklęcia i Uroki –  PO
Zielarstwo – O

Skąd dowiedziałeś się o serwerze?
Od koleżanki.
Co to jest IC i jak je zapisujemy? IC to czas prowadzony przez postacie. Zapisujemy to pisząc normalnie sformułowanie i dodając czynności i opisy w gwiazdach.
Jestem z Ciebie dumna! westchnęła i poklepała go po czuprynie
Co to jest OOC i jak je zapisujemy? Czat między graczami. Zapisujemy go w nawiasach.
(idę zw szybkie)

Napisz akcję, w której twoja postać porządkuje strych w swoim domu i napotyka się na pamiątkę z czasów szkolnych.

[N]*skierowawszy się po drabinie na zapadający się strych ukryła przed rodzicielką uśmiech poprzez nasunięcie apaszki na usta* Mamo, ależ przestań!
[M] Nadyo! Ale po co Ci to szukać? *naburmuszona skrzyżowała ręce na biuście i wbiła morderczy wzrok w córkę* Przecież to niedorzeczne!
[N]Tak tak! Mhm! Chcę pokazać synkowi jak to jego dziadziuś wyglądał a przy okazji ogarnę ten bałagan! 
[M]*machnęła jedynie ręką i  przewróciła oczami* 
[N]*stojąc już na górze przysiadła przy dużym kufrze oglądając zawartość albumu jaki wpadł w jej ręce a w między czasie porządkowała wszytko, układała na miejsce i co nieco przecierała mokrą ścierką* 
[M] I co? Masz?! *krzyknęła uznając, że jej córka jest bardzo daleko i spojrzała w stronę wejścia na strych*
[N] Tak Mamo! *wyjęła fotografię ojca i schowała do kieszeni sweterka następnie kontynuując sprzątanie* 
[M] To złaź! *prychnęła i zatrzęsła się następnie przerzucając wzrok na okno* O matuchno moja! Słońce wyszło!
[N] *zaśmiała się następnie biorąc w dłoń starą fotografię ukazującą ją i kolegę z rocznika trzymających w dłoniach różdżki z szerokimi uśmiechami* O Mamo! Znalazłam zdjęcie z Edwardem!
[M] *milcząc niczym grób skupiła wzrok na blasku rzucanym przez słońce na ośnieżone podwórko i zbiła ręce w pięści na ścierce*
[N]*zeszła na dół łapiąc wpierw fotografię z kolegą i podeszła do matki podając jej papier* Spójrz *wskazała na chłopaka* To o nim Ci opowiadałam!
[M]*wyrwana z przemyśleń zadrżała lekko i spojrzała na fotografię* A co z nim takiego ciekawego?
[N]*uniosła jeden kącik ust spoglądając na mamę z politowaniem* To on był najwybitniejszym uczniem szkoły. Mówiłam Ci przecież *przewróciła oczyma i kontynuowała* Wiesz, były kiedyś takie pojedynki i on wygrał z każdym. Ja też brałam udział, ale zbyt daleko nie zaszłam.
[M]*pokiwała głową i oddała córce fotografię* Widać, żeś niemądra *zaśmiała się i poczochrała blondynce czuprynę lodowatą dłonią* 
[N]*prychnęła i udała obrażoną poprzez skrzyżowanie rąk* Tak, tak! Powinnam się Mamo obrazić!
[M]*zaśmiała się jedynie i skierowała do kuchni* Chodź, dam Ci placek i o tym koledze poopowiadasz.
[N]*uśmiechnęła się i ruszyła za matką* No więc...



Czy przeczytałeś regulamin?
Oczywiście

Składając podanie, akceptuję regulaminy serwera Hapel.pl i zobowiązuje się do ich przestrzegania.
·٠●Hi hi hi●٠·
[Obrazek: tumblr_nlbf6swsLz1txxc4do1_400.gif]

Offline
GrubszyNizReka
Hejterskie nasienie Hapla



Posty: 1,381
Tematy: 33
Dec 2014
1,043
Gryffindor
#2
Zaakceptowane.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten temat 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2016 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2016 MyBB Group.
Theme by XSTYLED modified by Hapel Dev Team © 2015-2016.